poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 24

Misja okazała się niestety za łatwa i za krótka. Wróciliśmy po dwóch dniach. Wieczorem Yuna miała mnie poinformować czy udało jej się coś znaleźć, ale szczerze w to wątpię, pomimo tego iż nie jeden informator mógłby pozazdrościć jej umiejętności (może oprócz Izayi, od niego nikt nie jest lepszy dop.aut.). Mimo to po powrocie zamknęłam się w pokoju i czekałam na wiadomość. Z tego co się dowiedziałam Złota Pełnia odbywa się co 100 lat, a to oznacza że ONA nie jest pierwszą smoczą córką, ale skoro Akima stwierdził, że nie uda mi się zmienić przeznaczenia, oznacza to, że jeśli ktokolwiek próbował w przeszłości odmienić los smoczej córki, nie udało mu się, Akima jest moim dłużnikiem, nie mógłby mnie okłamać. Usłyszałam dzwonek lakrymy. Od razu ją odebrałam.
- I jak udało wam się coś znaleźć? - zapytałam od razu
- Przykro mi Lucy, ale gdy niemal ich znalazłyśmy, nagle straciłyśmy trop. Wznawiałyśmy poszukiwania kilka krotnie, ale nic nie znalazłyśmy.-odpowiedział mi znajomy głos
Wiedziałam, że szanse na odnalezienie ich są niemal zerowe, ale mimo to miałam nadzieję. Nadzieję, że jednak to się uda, ale to był błąd. Dopóki on nie będzie chciał się ze mną spotkać, nigdy go nie odnajdę, czegokolwiek bym nie próbowała.
- Nie martw się. Wiedziałam, że to się nie uda, ale nie dopuszczałam do siebie tej myśli.
- Lu...
Rozłączyłam się. Nie chciałam już nic słyszeć. Chciałam zostać sama. Do pełni zostały trzy dni, a ja nie mogłam nic zrobić. Znowu nie mogłam uratować osoby, na której mi zależało.
Długo będziesz się jeszcze użalać nad sobą?
Zostaw mnie. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Nic nie rozumiesz.
Nic nie rozumiem? A myślisz, że z czego się narodziłam. Narodziłam się z twojego bólu, bo straci ukochanych osób. Jestem częścią ciebie. Nikt nie zrozumie cię lepiej ode mnie.
Ty nikogo nie straciłaś. To zawsze byłam ja.
Skoro i tak ją stracisz, to nie sądzisz, że powinnaś korzystać z czasu, który wam jeszcze został? A zamiast tego siedzisz zamknięta w pokoju.
Jak mam jej spojrzeć w oczy, gdy wiem, że wkrótce umrze?
Nie wiem. Ale nie uważasz, że powinna swoje ostatnie dni spędzić szczęśliwa, z osobą na której jej zależy? Gdyby zostało ci kilka dni życia, jak chciałabyś je spędzić?
Zastanowiłam się chwilę nad odpowiedzią. Revenge miała rację.
Chciałabym je spędzić śmiejąc się z przyjaciółmi, ale ona nie wie, że zostało jej kilka dni życia.
Dlatego będzie jej łatwiej. Nie będzie musiała udawać, że wszystko w porządku, że się nie boi.
Masz rację. Nie mogę uwierzyć, że to właśnie ty pouczasz mnie w tej kwestii.
Co to miało znaczyć?! Ja ci pomagam, a ty mi mówisz takie rzeczy?! Następnym razem nic nie będę mówić, sama sobie radź.
Oj, Revenge.
Cisza.
No nie obrażaj się. Przepraszam.
Nadal nic.
A poza tym dziękuję. Dzięki tobie wiem, że nie ważna co by się działo, zawsze będzie osoba, która mi pomoże. Jutro zabiorę Layle do mojego starego domu. Pamiętam, że kiedyś mnie o to prosiła, tak samo jak o trening. Nauczę ją kilku sztuczek. Będzie moją pierwszą i ostatnią uczennicą. Potem zabiorę ją do Crocus i pokarze pałac, możliwe, że uda mi się załatwić wejście. A ostatniego dnia pójdziemy do wesołego miasteczka...
*****
Słuchałam jak Lucy opowiadała mi o tym co będą robić. Z każdym kolejnym słowem coraz bardziej promieniała. Czułam to. Jej wewnętrzny świat się zmieniał. Teraz przypominał łąkę pełną kwiatów. W pobliżu był mały las. Słychać było śpiew ptaków, a także szum strumyka. Tak powinno być tu zawsze, ale gdy Lucy jest smutna lub wściekła, to wszystko umiera. Zamienia się w pustynie bez życia. Nie lubię w tedy tutaj przebywać, dlatego pod wpływem impulsy i chęci wydostania się stąd, staram się przejąć nad nią kontrolę. Nie potrafię wtedy nad tym zapanować. Las zaczął usychać, a ja skupiłam się na słowach Lucy.
- Potem będę musiała zabrać ją do Akimy. Nie wiem czy będę umiała to zrobić.
Nie będziesz musiała. - odpowiedziałam natychmiast - Zrobię to za ciebie. A gdy będziemy na miejscu, oddam ci z powrotem kontrolę.
- Nie. Muszę sama to zrobić. W końcu to moja córka.  Chce być przez cały czas przy niej.
Dorosłaś Lucy. Idź spać, ja zrobię to samo. I nie smuć się więcej. Nienawidzę, gdy to robisz.
Położyłam się na trawię i zamknęłam oczy. Zanim odpłynęłam, usłyszałam ciche Postaram się. Uśmiechnęłam się delikatnie. Naprawdę dorosła. Ale przed nią jeszcze wiele prób, zanim będzie mogła wieść zwykłe życie.
*****
Po rozmowie z Revenge od razu się położyłam i zasnęłam. Następnego dnia poinformowałam Layle o moich planach. Bardzo się ucieszyła i od razu pobiegła się spakować. Gdy byłyśmy gotowe, poszłyśmy do gildii, poinformować o naszej kilkudniowej nieobecności. Gdy wszystko załatwiłyśmy poszłyśmy na pociąg. Nie musiałyśmy na niego długo czekać. Kilka godzin później stałyśmy przed spaloną rezydencją.
- Co tu się stało, mamo? Mówiłaś, że pokarzesz mi swój stary dom.
- To on, spłonął wiele lat temu. Jako jedyna przeżyłam. Mimo to, jest to miejsce, w którym się wychowałam, mam wiele dobrych wspomnień z nim związanych.
Przez pewien czas milczałyśmy. Layla prawdopodobnie nie wiedziała co powiedzieć, a ja znowu pogrążyła się wspomnieniach. Prawdopodobnie gdyby ten dom nie spłonął nigdy nie poznałabym Safiry, nie znalazła Hope, nie walczyła ramię w ramię z resztą Drużyny Gwiazd, ani nie dołączyła do Fairy Tail. Nie spotkała bym również Layli i wielu innych wspaniałych osób. Możliwe, że kłóciłabym się z ojcem, że nie chce wychodzić za mąż z obowiązku. Byłabym zwykłą dziedziczką bogatego rodu.
Żałujesz, że tak nie jest?
Może czasami, ale mimo tych wszystkich złych rzeczy, które się wydarzyły, cieszę się, że mogłam zasmakować takiego życia. Mimo wielu wad nie jest takie złe. Poza tym, gdyby nie to, nie miałabym ciebie, osoby, która gdy tylko będę się użalać, skopie mi tyłek.
Hahaha, nie mogę nic zrobić oprócz prawienia ci kazań.
One są chyba od tego gorsze.
- To jak Layla, może zaczniemy trening?
- Hai!
I tak minęła nam reszta dnia.
***

Wyjazd do stolicy także się udał. Zdobycie dostępu do zamku było niezwykle trudne, ale ostatecznie jakoś nam się udało. Może niekoniecznie legalnie, ale  jednak. Na całe szczęście nie spotkałyśmy straży. Potem poszłyśmy na miasto i nakupowałyśmy mnóstwo rzeczy, miałyśmy przy tym dużo zabawy. Niestety wszystko się w końcu się kończy, zbliżała się 18 i nasz pociąg powrotny. Ostatni punkt znajdował się w Magnolii.
~*~
Trochę zaniedbałam bloga i prawdopodobnie szybko to się nie zmieni. Liceum okazało się jednak trudniejsze niż myślałam. Został już tylko jeden rozdział i obiecuję, że wstawię go w ferie choćby nie wiem co. To samo się tyczy kolejnego rozdziału na mym drugim blogu. One shoty też postaram się dokończyć do końca ferii. To tyle z ogłoszeń.
Pozdrawiam
Raito

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 23

Podniosłam się z podłogi obolała. Spojrzałam w bok. Layla spała oparta o Siergrain'a. Uśmiechnęłam się na ten widok. Szkoda, że nie może tak być już zawsze. Poszłam do kuchni i zaczęłam szykować śniadanie.  Postanowiłam zrobić naleśniki. Wyjęłam potrzebne składniki i zabrałam się za przegotowanie. Po kilkunastu minutach przyszła Layla i Siergrain.
- Ohayo oka-san.
- Ohayo Layla. Głodna?
- I to bardzo. - odpowiedziała, siadając przy stole.
Postawiłam przed nią talerz naleśnikami z białym serem polanych bitą śmietaną.
- Smacznego.
- Itadakimasu!
Zaczęłam się zbierać do wyjścia.
- Spotkamy się później w gildii. Mam kilka rzeczy do zrobienia.
Po wyjściu skierowałam się szybko w stronę polany z jeziorkiem. Musiałam porozmawiać z Akimą. Tylko on tak naprawdę mnie rozumiał. Gdy dotarłam na miejsce on już na mnie czekał. Musiał wyczuć, że się zbiżam.
- Czyli poznałaś już prawdę, Lucy.
- O czym ty mówisz?
- Jak to o czym? O Złotej Pełni, o ofierze.
- Wiedziałeś o wszystkim?
- Oczywiście. W końcu jestem synem Erufu. Znałem Zerefa i Hikari. Widziałem ból w jego oczach i zrozumiał co zrobił. Ale to teraz nieistotne. Nie da się zmienić przeszłości. Za 6 dni będzie Złota Pełnia. Ofiara dokona się tutaj.
Chciałam już iść, ale mnie zatrzymał.
-Nie myśl, że uda ci się zmienić jej przeznaczenie. Wkrótce przebudzi się w niej Hikari, a wtedy nie będziesz wstanie jej powstrzymać.
Odeszłam stamtąd nie odwracając się. Wiedziałam to. Wiedziałam, że nie zdołam jej uratować, ale miałam nadzieję, że chociaż da się to opóźnić. Ale to na nic, ona odejdzie, a wraz z nią również ja.
Zapomniałaś już? Masz szanse jeszcze to zatrzymać.
O czym ty mówisz?
Strona 342. Była tam pewna zakazana technika. Gdybyś jej użyła miałabyś szanse ją uratować.
Dlaczego mi to mówisz?
Zapomniałaś już? Narodziłam się z bólu po straci ważnych dla ciebie osób. Staram się ciebie od tego chronić.
Więc dlaczego zaatakowałaś gildię!?
Chciałam się ich pozbyć zanim się do nich przywiążesz. Nie chciałam, żebyś znowu cierpiała, ale w ten sposób sama sprawiłam ci ból.
Jeśli chciałaś się ich pozbyć to trzeba to było zrobić wcześniej. Nie mam ci tego za złe. Rozumiem dlaczego to zrobiłaś. Ale nie rób tego więcej.
Nie martw się nie mam zamiaru.
Więc gdzie powinnam szukać tej strony. Mówiłaś, że dałam ją Lisie, ale to nic mi nie mówi, mogła to schować wszędzie.
Ale przecież byłaś przy tym.
Co?
Zapieczętowałaś kartę w Lisie, na jej własną prośbę.
Czyli wystarczy, że odnajdę jej ciało? Ale nie wiem gdzie go szukać.
Przecież znasz kogoś kto może wiedzieć.
Siergrain...
Bingo. A teraz jeżeli pozwolisz to odpocznę.
Revenge?
Hm?
Dziękuje.
Nie usłyszałam już odpowiedzi. Dotarłam do gildii. W środku jak zwykle było głośno. Przyzwyczaiłam się już do tego, chociaż na początku trochę mnie to irytowało. Rozejrzałam się po sali i skierowałam się w stronę jednego ze stolików. Siergrain siedział przy stole z drużyną Natsu.
- Sensei, moglibyśmy porozmawiać?
- Coś się stało Lucy?
- Nic, ale... mógłbyś na chwile ze mną pójść? To naprawdę ważne.
- No dobrze.
Wyszliśmy z gildii.
- A więc? O co chodzi?
- Co się stało z ich ciałami?
Nie odpowiedział.
- Co się stało z ich ciałami? - powtórzyłam pytanie
- Nie wiem. Gdy kazałaś Hope uciekać, ona poleciała do mnie. Wróciłem najszybciej jak się dało, ale na miejscu nie znalazłem nikogo. Byłaś tylko ty. Leżałaś nieprzytomna i mocno krwawiłaś.
Upadłam na kolana. To niemożliwe. Moja ostatnia szansa przepadła. Ale w takim razie co się z nimi stało? Nie zabiję cię teraz. Chcę, żebyś trochę pocierpiała. Czyżby to on ich zabrał? Ale po co?
- Lucy...
Wstałam powoli. Nic już się nie da zrobić. Nie mam pewności czy to on je zabrał, a nawet jeśli to i tak nie zdążę go znaleźć. Jednak zawsze warto spróbować.
- Masz przy sobie lakryme komunikacyjną?
- Tak, ale...
- Mógłbyś mi ją na chwile pożyczyć? Muszę do kogoś zadzwonić.
Chciał jeszcze coś powiedzieć, ale zrezygnował. Dał mi lakryme i wszedł do gildii.
- Połącz, Yuna de Fichte
Musiałam trochę poczekać za nim w końcu odbrała.
- Co jest, Lucy?
- Mam do was prośbę. Mogłybyście namierzyć gildię Grimmor Heart?
- Całkiem niezła ta prośba. Wiesz, że to nie będzie takie proste.
- Wiem. W dodatku macie na to tylko trzy dni.
- Ile!? I ty uważasz, że się uda?
- Nie. Jeśli się nie uda, mówi się trudno.
- Spróbujemy, ale nie licz na cud. Gdyby tak łatwo dało się to zrobić, już dawno zostały podjęte działania, żeby ich pokonać.
- Wiem. Liczę na was.
Rozłączyłam się. Revenge? Jak niby działa ta technika. Nic, cisza. Weszłam do gildii. Oddałam lakrymę i skierowałam się w stronę baru.
- Hej Mira. Poproszę Mojito.
- Już podaje.
- Wiesz, gdzie jest Hope?
- Nie widziałam jej ostatnio, Laxus w sumie też gdzieś zniknął.
- Mam nadzieje, że nie zrobili sobie miesiąca miodowego przed ślubem.
- Nie musisz się tym przejmować, gwiazdeczko.
- Widzę, że postanowiłeś się pojawić, iskierko.
- No przestańcie. Nie moglibyście chociaż raz normalnie porozmawiać? - wtrąciła się Hope.
- Wątpie - odpowiedzieliśmy w tym samym czasie
Spojrzeliśmy po sobie i od razu wybuchliśmy śmiechem. Mira podała mi drinka i od razu go wypiłam.
- Co powiecie na małą misję?
- Czemu by nie.
- Layla! - zawołałam do siebie dziewczynkę
- Znalazłabyś dla nas jakąś misję.
- Pewnie, ale czy ja też bym mogła?
- Oczywiście, właśnie dlatego chciałam, żebyś ją wybrała.

Następnego dnia wyruszyliśmy w czwórkę na misję. Zostało już tylko pięć dni do Pełni.
~*~
Tak jak obiecałam, wstawiam dzisiaj rozdział. Mam nadzieję, że się wam spodobał. Już wkrótce nastąpi wielki finał.