- Jellal...
Spojrzałam na niebieskowłosego i wiedziałam już co mam zrobić.
- Nie wiem co cie łączy z Jellalem, ale to nie on. Ciężko mi to mówić, ale on nie żyje. Rok temu podczas misji znaleźliśmy jego ciało. Przykro mi.
Erza pochyliła głowę. Wiedziałam, że jest jej ciężko, ale nie miałam wyboru. Pokazałam wszystkim, żeby poszli za mną. Skoro już go spotkałam trzeba z tego skorzystać.Otworzyłam drzwi.
- To chyba czas na ostatni trening.
Spojrzał na mnie zdziwiony jednak pochwili się uśmiechnął.
- To co ty jeszcze robisz. 100 kółek dookoła sali. Hope ty również.
- Hai - zasalutowałyśmy i zaczęłyśmy bieg.
Nasi przyjaciele także dołączyli. Natsu i Gray szybko odpadli. Laxus trochę później. Tylko Erza dotrwała z nami do końca. Następnie były ciosy. 100 na każdą rękę i nogę. Chłopcy sobie odpuścili. W treningu poziomu magicznego każdy wziął udział. W ostatniej części treningu udział wzięłam ja i Erza. Była to walka na katany. Lisa mnie tego nauczyła. Walka była bardzo wyrównana. Skończyła się remisem. Ciekawe kto by wygrał gdyby Erza walczyła z Lisą. Po skończonym treningu udaliśmy się w stronę pokoi. Erza mimo treningu była przygnębiona. Gdy dotarliśmy do odpowiedniego korytarza kazałam Natsu i Grayowi zaczekać. Laxus z Hope poszli do jej pokoju, a ja, Erza i niebieskowłosy do mojego pokoju. Zamknęłam za nami drzwi i usiadłam na łóżku spojrzałam na chłopaka.
- Obiecałam, że zachowam twój sekret w tajemnicy, ale ona powinna wiedzieć.
Pokiwał głową na zgodę. Westchnęłam.
- Miałaś rację. To jest Jellal, ale to jest tajemnica. W radzie jest uważany za jego brata bliźniaka, który w rzeczywistości nie istnieje. Tamta "śmierć" była tylko przykrywką, żeby przestali go szukać.
Erza nie wiedziała co zrobić. Patrzyła się we wszystkie strony. Ostatecznie spojrzała na Jellala się uśmniechnęła.
- To czas mnie spakować.
Nie mieliśmy z tym większego problemu. Zawsze miałam w pokoju porządek i mimo że nie było mnie tu od dłuższego czasu nic się nie zmieniło. Po piętnastu minutach wyszli z pokoju z 4 walizkami. Hope też się spakowała. Wyszło jej 3 walizki.
- Zaczekajcie tutaj. Resztę same spakujemy.
Hope ruszyła do pokoju Hiro, a ja Lisy. Szybko spakowałam jej rzeczy. Na koniec zajrzałam po łóżko. Była tam skrzynia. Wyjęłam ją i otworzyłam. Były tam jej wszystkie katany. Wzięłam jedną z nich. I przypięłam do pasa. Była to jej ulubiona używała jej tylko na specjalne okazje. Wyszłam z pokoju. Hope właśnie wynosiła ostatnią walizkę. Powiedziałam jej, że spakuję Mię i żeby schodzili już na dół z rzeczami i że za chwile do nich dołączy. W pokoju jak zwykle był bałagan. Wezwałam Virgo żeby pomogła mi spakować rzeczy. Po wykonaniu zadania odesłałam ją. Jeszcze tylko jedna rzecz. Zwinęłam dywan i wyjęłam kilka desek. Zobaczyłam to co tu ukryła Mia na moją prośbę.
Blondwłosa dziewczyna weszła do pokoju. Na łóżku leżała brązowowłosa dziewczyna i słuchała muzyki. Miała zamknięte oczy. Dziewczyna podeszła do niej i lekko szturchnęła. Ta otworzyła oczy i zdjęła słuchawki.
- Mam do ciebie prośbę, Mia.
Wyciągnęła książkę z zapleców. Była cała czarna ze złotym napisem.
- Chcę żebyś to ukryła.
Mia wzięła książkę i schowała pod deskami podłogi.
Przetarłam książkę i schowałam do torby. Wzięłam bagaże i pobiegłam do wyjścia. Pożegnaliśmy się z niebieskowłosym i y ruszyliśmy na stacje. W Magnolii rzeczy zanieśliśmy do domu Laxusa. Następnego dnia dowiedzieliśmy się o wybuchach w budynku Rady. Tylko ja i Hope wiedziałyśmy co się tak naprawdę stało. Gdy tylko wróciłyśmy do Magnolii zamknęłyśmy się w moim pokoju i oglądaliśmy co się działo w Radzie. Gdy jeszcze tam mieszkałyśmy w różnych miejscach przymocowałyśmy kamery. Miałyśmy niezły ubaw gdy zobaczyłyśmy ich panike. Następnego dnia wybrałam się na misję z Natsu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Skończyłam. Też jakiś krótki mi wyszedł, ale nie miałam czasu na dłuższy. Jutro sprawdzian z historii, a ja nic nie umiem. Dostane 1 i nie pojadę na paintball :(
Lu-chan następny rozdział będzie z twoją postacią. Już nawet wiem jak go napiszę. Teraz muszę tylko znaleźć czas.
Mam nadzieję że rozdział wam się spodobał.
niedziela, 14 kwietnia 2013
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 13
To miejsce przywraca wiele wspomnień.
Spojrzałam na
wnętrze prawej dłoni. Złota gwiazda nadal na niej widniała. Była już trochę
wyblakła, ale nigdy nie zniknie. Ten znak
jest inny od znaków gildii. Był tworzony z niezwykłą precyzją. Została w niego zaklęta
nasza magia. Byliśmy połączeni i będziemy nawet jeśli, któreś z nas zginie. Wzięłam
głęboki wdech i podeszłam do drzwi. Tak
samo jak 8 lat temu. Zapukałam. Jak zwykle nikt się nie spieszył z
otwarciem. Czekaliśmy 10 minut. W końcu drzwi się otworzyły i stanął w nich
Doranbolt. Uśmiechnęłam się.
- Ohayo
sensei – pomachałam mu na powitanie
Jego oczy się
rozszerzyły. Szybko podszedł do mnie i przytulił z całej siły tak, że z trudem
łapałam oddech.
- Cieszę
się, że nic ci nie jest.
- Za..chwile
mnie…udusisz – wysapałam
Puścił mnie.
- Co cię tu
sprowadza?
Już otwierałam
usta, żeby odpowiedzieć jednak Hope się w trąciła.
- Nie
zapomniałeś o kimś? – zapytała podchodząc do nas
Miała obrażoną
minę. On jednak tylko potargał jej włosy
- Wiedziałem,
że kogoś mi tu brakuje – uśmiechnął się do niej
Ona jednak
odwróciła się do niego plecami.
- Foch –
mruknęła
- Nic się
nie zmieniłaś. – powiedział drapiąc się po głowie – To co was tu sprowadza?
-
Przyszłyśmy po nasze rzeczy.
Przestał się
uśmiechać. Najprawdopodobniej myślał, że mamy zamiar wrócić.
- Rozumiem.
Wpuścił nas
do środka.
- Pamiętacie
jak dojść do swoich pokoi, prawda?
Pokiwałam twierdząco
głową.
- A
mogłybyśmy pokazać naszym przyjaciołom budynek?
- Nie będzie
z tym żadnego problemu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
Zniknął. Też mam taką nadzieję.
- Chodźcie.
Pokazałam im
cały budynek: jadalnie, sale treningowe, miejsca spotkań. Hope co pewien czas
dotykała ścian i wysyłała impulsy elektryczne. Mieliśmy się kierować w stronę
naszych pokoi, gdy kontem oka zauważyłam niebieskie włosy. Spojrzałam w tamtą
stronę i zaczęłam biec w stronę tej osoby.
- Siergrain!
Odwrócił się
w ostatniej chwili i mnie złapał. Mocno go przytuliłam. Jako jedyny nie
traktował nas jak psów.
- Dawno się
nie widzieliśmy. – pogłaskał mnie po głowie
Odsunęłam się
od niego i się uśmiechnęłam.
- Trochę czasu
minęło.
Odwróciłam
się do reszty z zamiarem przedstawienia go. Jednak wzrok Erzy mnie powstrzymał.
- Jellal…
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Święta, święta i po świętach, a śnieg nadal jest. Po prostu koszmar. Przez to tracę wenę na pisanie. To chyba mój najkrótszy rozdział. Następny postaram się, żeby był dłuższy. Mam nadzieję, że się wam spodobał.
Lu-chan mail doszedł i bardzo mi się spodobał twój opis. Nie mogę się doczekać kiedy zabiorę się za pisanie rozdziału z udziałem twojej postaci.
I na koniec, żebym nie zapomniała. Moja koleżanka założyła bloga z obrazkami. Puki co nie ma tam za dużo wpisów, jednak jej obrazki są prześliczne. Mam nadzieję, że na niego zajrzycie:
amy-p11.blogspot.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)